Piękna kobieta zaprosiła Cię do znajomych? Ona nie istnieje
Uwodzenie w służbie propagandy
Wyobraź sobie atrakcyjną kobietę na Facebooku. Publikuje zdjęcia z podróży, cytaty motywacyjne, czasem pokazuje pyszny obiad, który właśnie ugotowała. Ma kilka tysięcy obserwujących, którzy regularnie lajkują jej posty. Wydaje się prawdziwa, sympatyczna, swojska. Aż pewnego dnia, tuż przed wyborami, zaczyna dzielić się wpisami politycznymi. Mocnymi, bezkompromisowymi, pełnymi dezinformacji. I wtedy tysiące ludzi, którzy od miesięcy ją obserwowali, wierzy jej na słowo. To nie science fiction. To sprawdzona strategia rosyjskich farm trolli, która działa jak dobrze naoliwiony mechanizm.
Ludmiła Sawczuk miała odwagę wejść w sam środek tej machiny. W 2015 roku dziennikarka przez dwa miesiące pracowała w Internet Research Agency w Petersburgu. To, co zobaczyła, powinno zaniepokoić każdego, kto korzysta z mediów społecznościowych. W wywiadzie dla duńskiego instytutu opowiedziała o codzienności fabryki dezinformacji: setki ludzi pracujących na zmiany, wypełniając precyzyjne normy postów i komentarzy. Każdy fałszywy profil był starannie budowany, a im bardziej przekonująco wyglądał, tym więcej pracy w niego włożono.
Anatomia manipulacji
Jak mówi stare porzekadło: diabeł tkwi w szczegółach. I faktycznie, profile tworzone przez Internet Research Agency to prawdziwe arcydzieła. Zespoły specjalistów projektują każdy element – od skradzionych zdjęć modelki Chiary Ferragni po wymyślone biografie CEO podróżującej po świecie. Pracownicy fabryki otrzymywali konkretne instrukcje: „napisz coś w stylu zwykłej kobiety, która piecze w kuchni i myśli sobie, że Putin wykonuje dobrą robotę” – opowiadała Sawczuk. Brzmi niewinnie, prawda? Ale to tylko początek długiej drogi budowania zaufania.
Badania naukowe potwierdzają skuteczność tej taktyki. Analiza przeprowadzona przez izraelską firmę Cyabra na ponad 40 tysiącach profili pokazała coś zdumiewającego: kobiece profile na mediach społecznościowych otrzymują średnio ponad trzykrotnie więcej wyświetleń niż męskie. Im młodsza rzekoma właścicielka profilu, tym większy zasięg. Według raportu firmy: „stworzenie fałszywego konta i przedstawienie go jako kobiety pomoże uzyskać większy zasięg w porównaniu z prezentowaniem go jako mężczyzny.” Rosyjscy operatorzy doskonale to wiedzą i bezwzględnie wykorzystują stereotypy płciowe zakodowane w naszych umysłach.
| Etap operacji | Działania | Czas trwania |
|---|---|---|
| Budowanie profilu | Skradzione zdjęcia, fałszywa biografia, neutralne treści | 3-6 miesięcy |
| Zdobywanie obserwatorów | Interakcje z innymi użytkownikami, budowanie wiarygodności | 6-12 miesięcy |
| Aktywacja polityczna | Stopniowe wprowadzanie treści politycznych i dezinformacji | Podczas kluczowych wydarzeń |
Psychologia uwodzenia
Dlaczego to w ogóle działa? Sylvie Borau, profesor marketingu i badaczka zjawisk online z Tuluzy, wyjaśnia: ludzie postrzegają kobiety jako cieplejsze, mniej zagrażające i bardziej zgodne niż mężczyzn. To stereotyp, który przeniosł się z realnego świata do wirtualnego. Kiedy widzimy kobiecy profil, instynktownie obniżamy czujność. A to czyni nas idealnym celem dla manipulatorów, którzy ten mechanizm psychologiczny wykorzystują jak złodziej master key do wszystkich zamków.
Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego w krytycznym momencie – tuż przed wyborami, w trakcie kryzysu politycznego – nagle wszyscy zaczynają mówić to samo? Internet Research Agency działała 24 godziny na dobę, z pracownikami na dwóch zmianach. Jak relacjonował Marat Bespalov, były pracownik farmy, otrzymywali szczegółowe listy tematów dnia: USA, UE, Putin, rosyjski minister obrony. Każdy troll miał określone normy – konkretną liczbę postów i komentarzy do wyprodukowania. Większość nawet nie czytała artykułów, pod którymi komentowała. Przewijali na dół strony i wklejali gotowe teksty według instrukcji.
Globalna skala zjawiska
Problem wykracza daleko poza Rosję. W 2018 roku wielka ława przysięgłych w Stanach Zjednoczonych postawiła zarzuty 13 rosyjskim obywatelom i trzem podmiotom, w tym Internet Research Agency, za ingerencję w amerykańskie wybory i procesy polityczne. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Badania z Uniwersytetu Oksfordzkiego z 2019 roku, przeprowadzone przez zespół socjologa Philipa N. Howarda, wskazują na zjawisko „propagandy obliczeniowej” – użycie automatyzacji, algorytmów i analizy big data do manipulowania życiem publicznym.
Najnowsze badania opublikowane w 2025 roku w czasopiśmie naukowym przez Marco Bastosa pokazują, że „sensualność” jest zmienną szczególnie związaną z operacjami naśladującymi kampanie Internet Research Agency. Analiza ponad 115 tysięcy fałszywych kont na Twitterze ujawniła, że profile wykorzystujące zdjęcia „zmysłowych młodych kobiet” były szczególnie rozpowszechnione w operacjach wpływu wymierzonych w społeczności Ameryki Północnej i Południowej, ale także w Indonezji, Turcji i Pakistanie. To globalny mechanizm manipulacji, który nie zna granic państwowych ani kulturowych.
Jak się bronić?
Leonid Wołkow, polityk współpracujący z Fundacją Antykorupcyjną Aleksieja Nawalnego, przedstawił niepokojącą teorię: celem sponsorowania płatnego trollingu internetowego jest uczynienie internetu tak wstrętnym, że zwykli ludzie nie będą chcieli w nim uczestniczyć. Jeśli przestaniemy ufać komukolwiek online, jeśli każda dyskusja zamieni się w kłótnię, trolle wygrają. Dlatego edukacja medialna to dziś nie luksus, ale konieczność.
Warto pamiętać o kilku prostych zasadach. Po pierwsze, sprawdzaj profil osoby, która publikuje kontrowersyjne treści polityczne. Czy ma długą historię aktywności? Czy wcześniej publikowała podobne treści, czy nagle się „przebudziła politycznie”? Po drugie, wykorzystuj narzędzia jak odwrotne wyszukiwanie obrazów Google – jeśli zdjęcie profilowe pojawia się na wielu kontach, to czerwona flaga. Po trzecie, bądź szczególnie czujny w okresach kryzysów i wyborów – to wtedy uśpione profile „budzą się” do życia.
Vademecum czujności
Finlandzka dziennikarka Jessikka Aro zapłaciła wysoką cenę za ujawnianie prorosyjskiej działalności trollingowej w Finlandii – stała się celem zorganizowanej kampanii nienawiści, dezinformacji i nękania. Jej historia pokazuje, jak brutalne mogą być reakcje tych, którzy zostają zdemaskowani. Ale jednocześnie dowodzi, że walka z dezinformacją jest możliwa, jeśli jesteśmy wystarczająco uparci i odważni.
Czy oznacza to, że każdy atrakcyjny profil kobiety na Facebooku to rosyjski troll? Oczywiście, że nie. Ale w czasach, gdy jak zauważył raport z raportu Senatu USA, działalność internetowa służąca celom propagandowym trwa nieprzerwanie i nasila się po wyborach, zdrowa doza sceptycyzmu może uchronić nas przed manipulacją. Pamiętajmy: nie wszystko złoto, co się świeci, a w internecie nie każda piękna twarz kryje prawdziwego człowieka.
Ostatecznie, walka z dezinformacją to nie tylko zadanie dla platform społecznościowych czy rządów. To codzienne wyzwanie dla każdego z nas. Im więcej wiemy o metodach manipulacji, tym trudniej nas zmanipulować. A świadomość, że za miłym profilem może kryć się farma trolli z Petersburga, to pierwszy krok do odporności na propagandę. W końcu jak mówił George Orwell: „W czasach powszechnego oszustwa, mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym.” I choć cytat ten jest często przypisywany autorowi „Roku 1984”, tak naprawdę nigdy tego nie napisał – co samo w sobie jest ironiczną ilustracją tego, jak łatwo dezinformacja się rozprzestrzenia.


Nazywam się Arek Meszka. Prowadzę tego bloga, aby podzielić się wiedzą i wnieść coś do internetowej społeczności. Tworzę strony internetowe.
7 komentarzy
Mnie przynajmniej raz w tygodniu zapraszają jakieś laski do znajomych. Zaakceptowałem dwa czy trzy takie zaproszenia. I jak teraz był ten problem z Mercosurem, to wszystkie te laski nagle atak na Unię Europejską i zaczęły wrzucać posty, że polskie rolnictwo upadnie itd.
Przy wyborach parlamentarnych z kolei zauważyłem mnóstwo dziwnych profili z nazwiskami ludzi z okolicy (nazwiska sąsiadów, wójta, sołtysa) – okazało się że te profile to też nie były prawdziwe osoby. Publikowali informacje w stylu „Tusk sprzeda polskę Niemcom” itd. Później te profile z fb poznikały.
Zastanawiałem się nawet, czy nie iść z tym na policję, ale co by to dało.
Skrajna prawica w Europie dochodzi do władzy dzięki ciężkiej pracy farm trolli Putina. A dlaczego Putin wspiera skrają prawicę? Ponieważ z reguły skrajna prawica podkopuje UE, a UE to teraz jedyna przyszłość dla krajów Europy. Poszczególne państwa w pojedynkę nie mają żadnej siły przebicia z takimi konkurentami jak Chiny, USA, Japonia czy Indie.
Myślę, że Kreml podżega wszystkie skrajności, niezależnie czy prawicowe czy lewicowe. Byleby były zgodne z celem Kremla, czyli osłabieniem UE i zwiększeniem wpływów Kremla w poszczególnych jej państwach. Mieszkańcy UE nie zdają sobie sprawy, że na ten moment z punktu widzenia socjo-ekonomicznego żyją w najbezpieczniejszym i najprzyjaźniejszym do życia miejscu na świecie.
Teraz oni mają bardziej zaawansowane techniki dzięki AI. Jak targetują np. 70 latka, to podsuwają profile 40-to i 50-cio latek. Jak targetują 30-latka, podsuwają profile 20-latek itd.
Te sztuczne profile publikują też bardzo dużo antyukraińskich treści. Jak się wpadnie w ich sidła, to człowiekowi się wydaje, że jedynymi kryminalistami w Polsce są Ukraińcy. Ale jak przestaniesz scrollować FB i zainteresujesz się normalnymi mediami, gdzie są dziennikarze, redaktorzy, stoją za tym realnie ludzie – wcale tak nie jest.
FB to całkiem inny świat. Putin chce, abyś znienawidził Ukraińców – znienawidzisz. Chce, nienawidził Unii – znienawidzisz. Wiekszość ludzi nie ma wystarczającej wiedzy i inteligencji, aby sobie odfiltrować manipulację od prawdy. Z social mediów jest więcej szkody, niż pożytku. Najgorsze są FB i tik tok. Na insta ja głównie widzę śmieszne filmiki.
Mnie zaprosiło do grona znajomych wóch panów , aż zamarłam , bo zdjęcia byly takie same , a nazwiska inne . Zgłosiłam te profile . Wracając do propagandy, to moje zdanie jest takie: każdy kraj ma swój dobrze wyszkolony aparat propagandy . Polska też ma .Wszyscy pokazują palcem, że Rosja wszędzie wtyka swój nos ,a ja twierdzę ,że większy nos ma Ameryka . Nie twierdzę ,że w ogóle nie wtyka swojej propagandy ,ale skierowanie uwagi tylko na nią ,zasłania nam prawdziwych propagandystów touwa Nie jestem onucą Kremla . Wiemy dobrze że cały czas trwa zimna wojna między tymi mocarstwami . Trzeba być obiektywnym . Wystarczy wymienić w których państwach były wojska amerykańskie, które wkraczały pod byle pretekstem ,a w których były wojska rosyjskie . Ameryka pozbyła się konkurencji ,a była nią Rosja i przejęla rynek Europejski ,teraz ona sprzedaje nam np.gaz , który jest trzy razy droższy bo skroplony. Europa pozbyła się Rosji ma Amerykę , czy lepsza zamiana ? Nie ,bo ekonomia jest na minusie . To jest brudna polityka prawdy zmieszanej z propagandą . Trzeba szukać wiedzy w różnych źrodlach i łączyć kropki.
Dziękuję za komentarz. Pozwolę sobie odnieść się do kilku poruszonych kwestii:
Zgadzam się, że każdy kraj prowadzi działania informacyjne – to normalna część dyplomacji i polityki. Różnica polega jednak na metodach i celach.
Artykuł dotyczy konkretnych, udokumentowanych działań: farmy trolli, fałszywe profile, kampanie dezinformacyjne celowo rozbijające społeczeństwa demokratyczne. To nie jest „normalna propaganda”, ale operacje hybrydowe naruszające suwerenność innych państw.
Co do porównań USA-Rosja: oczywiście można dyskutować o amerykańskiej polityce zagranicznej. Ale w kontekście naszego regionu różnica jest fundamentalna:
Polska i inne kraje Europy Środkowej dobrowolnie wybrały orientację proatlantycką w demokratycznych wyborach.
Rosja próbuje narzucić swoją strefę wpływów wbrew woli narodów (Gruzja, Ukraina, wcześniej cała Europa Wschodnia)
Przykład z gazem pokazuje paradoks: krytykujemy drogi gaz amerykański, ale to właśnie Rosja użyła gazu jako broni, odcinając dostawy dla wymuszenia politycznego. Dlatego Europa szuka alternatyw – nie z zachcianki, ale z konieczności bezpieczeństwa.
Zgadzam się, że trzeba szukać informacji w różnych źródłach. Ale „obiektywność” to nie jest stawianie znaku równości między agresorem a ofiarą. To patrzenie na fakty: kto naruszył granice sąsiadów? Kto prowadzi wojnę na terenie Europy?
Nie chodzi o wybór między USA a Rosją. Chodzi o prawo Polski do własnych, suwerennych decyzji.
Niestety Marzena bardzo uprościłaś tutaj temat. Nikt nie stoi na przeszkodzie, aby Rosja robiła biznesy z Europą i robi. Francja 40% swojego handlu ma z Rosją.
USA nie zatrudniają tysięcy ludzi po to, aby publikowały w Europie fałszywe informacje na FB na temat sytuacji w ich państwach i destabilizowały sytuację polityczno społeczną.
Nikt Rosji nie broni, aby inwestować w technologie, rozwijać handel, stać się imperium, tak jak zrobiły to Chiny.
Problem polega na tym, że majątek Rosji – ogromny majątek z handlu zasobami – jest rozkradany przez aparat rządowy i powiązanych oligarchów. I oni zamiast rozwijać przemysł, technologią, pakują 4 mld euro rocznie w dezinformację w europie, kupujją sobie angielskie kluby piłkarskie, posiadłości za granicą. A służba zdrowia, inwestycje, wsparcie firm – wszystko leży.
Rosja to państwo autorytarne, coś takiego jak Związek Radziecki czy Trzecia Rzesza, tylko nie na tak skrajny poziomie. Tam liczy się interes władzy i nikogo innego. Na większości obszarów Rosji nie ma dostępu do niezależnej telewizji, tylko telewizja propandowa Putina – coś takiego jak TVP za czasów PiSu.
USA co prawda teraz robią się niebezpieczne, ale tylko przez to, że mają imbecyla za prezydenta – Donalda Trumpa. USA nie były i nie są naszym wrogiem, problem dla Europy i świata Stanowi Rosja.
Zainteresuj się sytuacją w Korei Północnej – jak tam żyją ludzie. Wyobraź sobie, że gdyby nie Rosja i Chiny – nie byłoby już tej patologii i ludzie nie umieraliby tam z głodu, gdy przywódca sobie robi bomby atomowe.