Na co zwrócić uwagę, zamawiając hosting i jaki hosting wybrać?

Arkadiusz Meszka    16 czerwca 2018 | Ostatnia modyfikacja: 5 listopada 2019

Często mamy do czynienia z sytuacją, że ktoś zleca nam zrobienie strony internetowej, ale hosting ma już wykupiony. W 90% przypadków zakup nie jest trafny, ponieważ nie dopasowano zakupu konta do realnych potrzeb, lecz kierowano się reklamą zobaczoną w internecie albo zasłyszaną w radio.

Skąd to się bierze? Stąd, że niektóre firmy hostingowe od dawna są na rynku i inwestują ogromne pieniądze w reklamę. Jakość serwerów jest u nich dobra, ale nie zawsze w stosunku do oferowanej ceny. Cena serwera (po upłynięciu pierwszego roku promocyjnego) jest średnio dwa razy wyższa od ceny rynkowej. Dodatkowo czasami ciężko znaleźć informację o realnej cenie, są wyświetlane tylko ceny promocyjne lub “0 zł”. Człowiek zamawiając serwer początkowo nie wie, że to jest cena kilkukrotnie niższa, niż taka, jaką zapłaci za rok przy przedłużeniu. A gdy już upłynie rok, mało komu opłaca się przenosić wszystkie strony, konta mailowe itd. na nowy serwer i woli przepłacić.

Dodatkowo niektóre firmy hostingowe z dużym opóźnieniem reagują na zmiany (np. nowe wersje MySQL były dostępne z kilkumiesięcznym opóźnieniem w pewnej dużej znanej firmie hostingowej, co utrudniało uruchamianie stron na tych serwerach).

Dobry chwyt marketingowy

Wiele firm hostingowych posiada w swojej ofercie informację, że transfer i pojemność są bez limitu. Wielu potencjalnych klientów szukających serwera taka informacja przekonuje i jest to czynnikiem decydującym o zakupie. Niestety jest to tylko bardzo sprytny chwyt marketingowy wykorzystujący brak wiedzy technicznej potencjalnych klientów. Po pierwsze, najczęściej w regulaminie jest zapis, że pojemność wcale nie jest nieograniczona, lecz jest limitowana do 200 lub 300 GB. Po drugie, zużycie tych parametrów jest z reguły bardzo niskie i “nieograniczoność” nie przynosi żadnych korzyści.

Nie wykorzystujesz tego, co kupujesz

Około 95% osób stawiających swoją stronę internetową nie wykorzystuje nawet 10% przydziału, za jaki płaci.

Przeciętny właściciel strony internetowej, posiadający na swoim hostingu 1-3 strony firmowe, wykorzystuje średnio około 400-600 MB pojemności na strony internetowe (przy większych przedsięwzięciach do kilku GB) i około 5 GB na pocztę. Więc w przypadku oferty “bez limitu” (gdzie realny limit to powiedzmy 300 GB pojemności), płaci się za niewykorzystane około 290 GB. Nie są to dane wymyślone, osadziliśmy już kilkaset stron na różnorakich serwerach i widzimy, jakie jest wykorzystanie.

Z reguły takie nielimitowane oferty są związane też z tym, że firma nie używa znacznie szybszych (ale i droższych) dysków SSD, lecz dyski starszego typu, które są tańsze, wytrzymalsze, ale nie dające tak dobrych rezultatów jak SSD.

Analogiczna sytuacja jest z transferem. Wykorzystuje się go z reguły kilka/kilkanaście GB miesięcznie, nielimitowany transfer to tylko niepotrzebna fikcja, aby podbić cenę, nie dając nic w zamian.

Załóżmy, że zasoby danej strony ważą 5 MB i strona ma około 1000 odsłon miesięcznie (tyle odsłon ma przeciętna firmowa strona www). Transfer, który strona zużyje, wynosi około 5 GB miesięcznie w najgorszym wypadku (najczęściej mniej, bo używany jest cache przeglądarki zmniejszający pobieranie zasobów). Przeciętny tani hosting (w granicach 100-200 zł) ma limity 100-200 GB i to w zupełności wystarczy i płaci się do 5 razy mniej, niż w firmach, gdzie transfer jest “bez limitu”. Oczywiście jest to trochę uogólnione – są firmy, które dają transfer bez limitu, a oferta mimo wszystko jest tania. Są też firmy z limitowanym transferem, a oferta jest droga, ale to są wyjątki – każda reguła ma wyjątki.

Nie dostajesz tego, co potrzebujesz

Firmy hostingowe prześcigają się nielimitowanymi transferami i pojemnością, ale w większości ofert nie ma ani słowa o pamięci RAM czy przydziale procesora. Niejednokrotnie nasi klienci mieli ostrzeżenia od firm hostingowych, że ich strona zużywa za dużo procesora i po prostu strona przestawała działać z przeciążenia, albo były przysyłane ostrzeżenia.

I jak poradzić sobie z taką sytuacją? Trzeba mądrze wybrać hosting. Przedstawimy poniżej 3 firmy hostingowe, które rekomendujemy i ich oferty są naszym zdaniem bardzo uczciwe i opłacalne.

Cztery firmy hostingowe warte uwagi

dHosting

Jeszcze do niedawna ich oferta była jedną z ostatnich, na które byśmy się zdecydowali. Ale od niedawna oferta zmieniła się.

Oferują 50 GB pojemności, 1 GB RAM oraz procesor 1 GHz za 200 zł rocznie. Jest to przyzwoita cena za takie parametry. Z reguły aby mieć takie parametry, potrzebny jest serwer VPS, gdzie nie ma opieki administracyjnej ani wsparcia technicznego, a płaci się takie same lub większe pieniądze.

Dodatkowo parametry te można zwiększyć. Można samodzielnie w panelu ustawić, do jakich limitów chcemy używać pamięci RAM (górny próg – 64 GB) oraz ile procesora. Można to ustawić na podstawie statystyk, które mamy dostępne. Pokazują one, ile zostało zużyte pamięci RAM, procesora i są też prognozy, jakie będzie zużycie.

W przypadku wykupienia podstawowej opcji i nagłego wzrostu zapotrzebowania na zasoby, w każdej chwili można po prostu zmienić limity, przelać dodatkowe pieniądze i bez potrzeby kontaktu z supportem mieć mocniejszy serwer (w dodatku ceny są bardzo niskie w stosunku do serwerów dedykowanych, a jakość identyczna). Kilka największych portali w Polsce korzysta z tego hostingu, ale jest też wiele mniejszych firm.

Można też oczywiście poprosić ich o konsultację i sugestię – support odpowiada średnio w 15 minut i nie ma potrzeba się na niczym znać, aby mieć serwer skonfigurowany do naszych potrzeb.

Żadna strona internetowa nie ma identycznego zużycia zasobów 24h / 365 dni w roku. Z reguły jest tak, że w określonych godzinach / dniach jest większy ruch, a w innych mniejszy. W przypadku serwera dedykowanego trzeba płacić cały czas za duże zasoby. Tutaj płacimy tylko wtedy, gdy jest to potrzebne.

Dlatego mamy parametry serwera dedykowanego w cenie kilkakrotnie niższej, w dodatku z opieką administracyjną.

Ostatnią zaletą, którą dotychczas widziałem tylko w dHosting, jest możliwość automatycznego importu e-maili od innego operatora. Przy zmianie serwera poczta nierzadko stanowi problem, tutaj tego problemu nie ma.

Wadą dHostingu jest obsługa przez ich autorski panel, a nie directadmin. Ponadto brak obsługi PostgreSQL. Niemniej jednak PostgreSQL stosuje się w aplikacjach i stronach internetowych niezwykle rzadko, a do panelu można się przyzwyczaić i ma on też swoje zalety (dla użytkownika bez doświadczenia w takich usługach ich autorski panel będzie nawet wygodniejszy, niż directadmin).

dHosting można zamówić tutaj.

W krótkim filmie poniżej objaśniono, czym różni się dhosting od innych usług hostingowych:

Hekko

Hekko należy do spółki posiadającej więcej ofert hostingowych. Na hekko zaletą jest to, że nie mydlą oczu parametrami “bez limitu”, ceny mają przyzwoite w stosunku do oferowanych możliwości i support jest bardzo szybki.

Zaletą jest też udostępniany na hostingu panel directadmin, który jest narzędziem znanym dla wielu webdeveloperów i grafików. Stosują szybkie dyski i wydajny system baz danych.

Wadą jest to, żeby aby dostać więcej RAMU czy procesora, trzeba wykupić sobie serwer VPS, a gdy przekroczymy limity bezpieczeństwa, dostaniemy ostrzeżenie lub strona będzie się zawieszać.

Czyli hekko jest dobre, gdy planujemy stronę firmową lub sklep z małych ruchem. Bądź niewielki portal.

Oferta hekko jest tutaj.

Unixstorm

Unixstorm ma największe zróżnicowanie oferty i niezwykle tanie pakiety nadające się na bardzo małe strony z niewielkim ruchem. Najtańszy pakiet można mieć już w granicach 20 zł rocznie. Czegoś takiego brakuje w ofertach wielu firm.

Wadą jest to, że aby dostać coś mocniejszego, trzeba kupować serwer VPS lub dedykowany, tak jak na hekko. Jedynie dhosting w ofercie standardowego hostingu oferuje “mocne bebechy” 🙂

Kolejną poważną wadą (ale dla nich, nie kupujących) jest obecny wygląd ich strony, który już swoje przeżył i powinien odejść na emeryturę.

Oferta Unixstrom jest tutaj.

Hosting dla stron internetowych skierowanych do innych krajów – USA, Kanada, RPA, Rosja, Wielka Brytania, Australia i reszty świata

Gdy osadzimy stronę internetową na jednym z powyższych hostingów, powinna ona działać stabilnie i szybko w Polsce i Europie.

Niemniej jednak, gdy chcemy, aby strona działała równie szybko w USA, Kanadzie, Ameryce Środkowej i Południowej bądź Australii, Afryce i Azji, warto skorzystać z firmy DreamHost.

Gdy osadzimy stronę internetową na DreamHost, powinna ona działać szybko i stabilnie w każdym zakątku świata. Hosting ten jest rekomendowany przez WordPress.org.

Co ciekawe, mamy tutaj do wyboru hosting zwykły, hosting WordPress, a także hosting VPS i hosting dedykowany.

Więc niezależnie, czy chcecie postawić małą, firmową stronę, czy duży sklep internetowy lub portal, blog czy vlog – tutaj znajdziecie pakiet dla siebie. Niezależnie czy na WordPress, Joomla, Drupal, Magento, PrestaShop czy na autorskiej platformie. Panel obsługi jest bardzo prosty jak na standardy w firmach hostingowych.

Support jest bardzo szybki i bardzo pomocny. Angażują się, aby pomóc klientowi.

Warto skorzystać z tej opcji, jeśli startujecie z międzynarodowym przedsięwzięciem i zależy wam, aby strona szybko działała na całym świecie. Albo startujecie z przedsięwzięciem na inny kraj, niż Polska.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby osadzić tutaj stronę kierowaną na Polskę, też będzie szybko działać. Ceny są dość konkurencyjne nawet jak na Polskie standardy.

Inne

Trzy inne firmy,  o których warto wspomnieć, to linuxpl.com, zenbox.pl oraz OVH.

Linuxpl.com to oferta bardzo podobna do hekko.pl (ta sama firma jest właścicielem), ale jest drożej. Bardzo drogo wychodzi, gdy chcemy kupić certyfikat SSL. Same konta też jeszcze mogłyby być tańsze lub mieć lepsze parametry.

Na zenbox rozliczamy się od wejść. Jest to uczciwe podejście i oferta jest całkiem atrakcyjna. Dodatkową zaletą jest możliwość podpięcia darmowego certyfikatu SSL. Wadą serwerów zenbox jest to, że dość często bywają problemy z pocztą (niektórzy z naszych klientów skarżyli się na pocztę zenbox dość często, sami też tego doświadczyliśmy podczas krótkiej przygody z tym hostingiem) dodatkowo nierzadko obserwujemy spowolnienia stron klientów, nawet gdy ruch się nie zwiększa.

OVH posiada bardzo atrakcyjną ofertę w pakiecie hostingowym w wersji “Performance”. Nadal jest to hosting, a nie VPS czy dedyk (czyli jest opieka administracyjna), a parametry można mieć takie, jak właśnie w VPS albo serwerze dedykowanym.

Poważną wadą OVH z naszego doświadczenia jest bardzo powolny support, z którym komunikacja jest dodatkowo trudna. Obsługa panelu jest mało intuicyjna, tłumaczenia wielu elementów na język polski są niedopracowane lub błędne – lepiej korzystać z angielskiej albo wcale. Dokumentacja jest niepełna i w wielu miejscach nieaktualna i w połączeniu z opornym supportem atrakcyjność oferty spada.

Na co zwrócić uwagę, kupując hosting?

Na najważniejsze pytanie, które jest esencją artykułu, odpowiem teraz, chociaż większość czytelników pewnie już częściowo zna odpowiedź.

Trzeba zwrócić przede wszystkim uwagę na to, jaki dostajemy przydział procesora i ile pamięci RAM (najlepiej prezentuje się dHosting). Miło też jest, gdy jest dostępny panel Direct Admin, wersja PHP oraz MySQL zgodna z obecnie dostępnymi najnowszymi wersjami.

Konieczne jest też dowiedzenie się, czy ceny, które widzimy w ofercie, to ceny ostateczne, czy tylko ceny na pierwszy rok. Tak jak opisałem na początku artykułu, czasami cena za pierwszy rok jest kilkukrotnie mniejsza od rynkowej, ale zapłacimy za to podwójnie po upływie roku.

Mile widziane jest też stosowanie przez firmę hostingową dysków SSD oraz przy bazach danych LiteSpeed + MariaDB (co stosuje np. hekko czy dhosting).

Jeśli planujemy utworzyć dużą ilość skrzynek pocztowych, trzeba sprawdzić w ofercie, czy w tej kwestii są limity ilościowe lub pojemnościowe.

Warto także mimo wszystko zwrócić uwagę, jaka pojemność jest oferowana. Wiadomo, że im więcej GB, tym lepiej. Ale gdy widzimy przy pojemności informację, że “bez limitu”, powinna nam się zapalić w głowie czerwona lampka. Albo to będą dyski starego typu, albo zapłacimy kilkukrotnie więcej po roku.

Udostępnij wpis
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (9 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Loading...

12 komentarzy

  1. devwebmaster pisze:

    Dzięki, w wielu punktach zgadzam się z Tobą. Ja miałem sklep na home.pl i wszystko było super, dopóki po roku nie dostałem faktury na 1200. Oferowali mi potem jakąś zniżkę, jak widzieli, że nie przedłużam, ale ostatecznie poszedłem do ovh. W ovh z kolei chodzi trochę wolno i nie wiem co teraz, może spróbuję ten dhosting.

  2. fogiel pisze:

    Czyli o to chodzi z tym elastycznym skalowaniem. Gdyby nie ten filmik, nie byłbym w stanie zrozumieć, o co kaman. Mam już konta w 3 firmach hostingowych, jedną z nich jest hekko i mi tam dobrze. Dwie inne to nazwa.pl i strefa.pl.

    To na strefa to jest lipa, ciągle mi się skarży mój admin, aby gdzieś się przenieść. Chyba poważnie pomyślę o tym.

  3. panatt92 pisze:

    Dzięki, jak szukałem w necie informacji, jaki hosting wybrać, to znajdowałem tylko jakieś rankingi, które niewiele mi mówiły. W sumie to prawda co piszesz, w obecnej firmie hostingowej mam 100 GB przestrzeni, za którą płacę, a wykorzystuję tylko 12 GB i to już jest czwarty rok. Duży ruch mam głównie latem, zimą wszystko leży. Najwięcej w czerwcu i lipcu.

  4. michval pisze:

    Jestem początkujący w tym temacie, dopiero uczę się robić strony i właśnie nie wiedziałem, w jaki hosting uderzać. Kojarzyłem tylko dwie firmy home.pl i nazwa.pl, a jest tego znacznie więcej i robi się znacznie ciekawiej 🙂

  5. trix9 pisze:

    Mnie właśnie nie podoba się to, że większość firm hostingowych nic nie pisze na temat tego, ile ramu przypada na jedno konto, ile procesora. Albo ile procesora i ramu jest dzielone na ile kont itd. Wszędzie skupiają się tylko na transferze i na pojemności.

  6. Torvx pisze:

    Ja ostatnio próbowałem samodzielnie zrobić sobie serwer w domu, aby nie być zależnym od żadnej firmy hostingowej. Od razu wam mówię – to był bardzo głupi pomysł 🙂 Biorąc pod uwagę, ile mnie to wszytko kosztowało, ile czasu mi wszystko zajęło – jak potrzebujecie serwer pod kilka stron, nie opłaca się tego robić samemu. Lepiej kupić hosting albo vpsa.

  7. dr biq pisze:

    Tak to właśnie jest, jak człowiek się nie zna i próbuje coś robić. Mój klient kupił sobie konto na home.pl i przedłużył je potem po roku za 1000 zł, a ma na nim stronę, która ma 100 wejść dziennie 🙂 Oczywiście w tej sytuacji wystarczyloby najmniejsze konto na home albo kont ow jakiejkolwiek innej firmie jeszcze taniej, jak chociażby tutaj wymienione.

  8. x-devil pisze:

    Jeszcze rok temu nie wiedziałem, co to jest hosting i domena, a teraz będę budować swoją pierwszą stronę www 🙂 Dzięki za porady dot. hostingu.

  9. pannec pisze:

    Jako właściciel strony internetowej podpowiem wam, że jak ktoś będzie budować dla was stronę internetową, to niech wykupi dla was konto hostingowe na wasze dane (albo sami wykupcie) niż jak by miał osadzać na swoim serwerze. Ja tak miałem – twórca mojej strony i właściciel serwera zarazem gdzieś przepadł i razem z nim przepadła moja strona (za którą zapłaciłem prawie 3 tys.), nie można było jej odzyskać. Musiałem zlecać zrobienie od nowa.

    Jak gościa dopadnę w końcu, to będzie oddawać mi 2 razy tyle. Na pewno żyje, byłem nawet w miejscu jego zamieszkania, ale przeprowadził się gdzieś, sąsiedzi mówili, że się wyprowadzał.

  10. Robert B. pisze:

    Bardzo przydatny artykuł. Dzięki.

  11. petergriffin pisze:

    Ja jestem na home.pl i wszystko działa elegancko. Mam bardzo dużo ciężkich plików – filmów, grafik i jeszcze mam dużo wolnego miejsca.
    Strona się nie zacina. Ale też budowana była przez fachowca i od tego dużo zależy. Jak wcześniej sam zrobiłem przez generator, to była masakra – i to delikatne określenie.

    • Grzegorz pisze:

      Takie duże firmy jak home czy nazwa to dobry pomysł na początek, na test, kiedy nie jesteś jeszcze pewien czy dany projekt będzie kontynuowany. Jeśli będziesz prowadzić stronę więcej niż rok polecałbym się przenieść na coś innego. FV za przedłożenie jest znacznie większa od tej za pierwszy rok. Poza tym warto rozejrzeć się za jakimiś rozwiązaniami dedykowanymi dla konkretnych CMSów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *