Copytrack – czy to scam? Co zrobić, gdy Twoja firma dostała maila z żądaniem opłaty za zdjęcia
Twoja strona internetowa działa, masz wszystkie licencje w porządku, a nagle przychodzi mail od firmy Copytrack z informacją, że „może” naruszasz prawa autorskie do zdjęcia. Termin odpowiedzi za 2 tygodnie. Nerwówka gwarantowana.
Jeśli to czytasz, prawdopodobnie właśnie taki mail dostałeś. Przeczytaj poniżej, zanim cokolwiek zapłacisz lub klikniesz.
Czym jest Copytrack?
Copytrack to niemiecka firma z Berlina (aktualnie działająca też pod nazwą RD Legal GmbH), która oferuje fotografom i innym twórcom usługę „ochrony praw autorskich”. Model biznesowy jest prosty: firma skanuje internet w poszukiwaniu zdjęć i wysyła maile do właścicieli stron, żądając opłaty licencyjnej lub odszkodowania. Jeśli ktoś zapłaci, Copytrack zatrzymuje ok. 45% prowizji.
Firma istnieje od 2015 roku i przetworzyła podobno ponad milion spraw. Problem polega na tym, jak to robi.
Dlaczego Copytrack stresuje Twoich klientów, choć masz licencje?
Copytrack nie sprawdza, czy odbiorca maila ma już licencję na dane zdjęcie, zanim wyśle wezwanie. System działa automatycznie: skanuje zdjęcia na stronach, porównuje je z bazą i strzela wiadomości masowo. Dopiero po Twojej odpowiedzi firma (być może) sprawdza, czy roszczenie jest zasadne.
Duńska Izba Handlowa (Dansk Erhverv) wydała nawet oficjalny poradnik dla firm, które dostają takie maile – problem jest tak powszechny, że stał się zjawiskiem na skalę europejską.
Efekt? Mnóstwo właścicieli stron, którzy legalnie korzystają z obrazów, dostaje te same straszące wiadomości co ci, którzy faktycznie coś naruszyli. Nie ma żadnego wstępnego filtrowania.
Czy Copytrack to scam (oszustwo)?
Odpowiedź jest złożona i warto to powiedzieć wprost.
Copytrack to zarejestrowana, legalna firma. Nie jest to phishing ani klasyczne wyłudzenie danych. Istnieje, płaci podatki, ma prawdziwych klientów.
Jednak jej praktyki są powszechnie określane jako „copyright trolling”, czyli weaponizacja prawa autorskiego. Eksperci z dziedziny prawa w Danii, Niemczech i USA wskazują, że firma wysyła masowe wezwania z krótkimi terminami i groźbą eskalacji – licząc na to, że odbiorcy zapłacą ze strachu, nawet bez podstaw prawnych.
Kancelaria Kanzlei Franz z Niemiec szczegółowo opisała historię firmy i jej wielokrotne zmiany nazwy. Na platformie Trustpilot firma ma setki negatywnych recenzji od użytkowników, którzy twierdzą, że dostarczyli ważne licencje, a Copytrack ignorowała dowody i kontynuowała żądania.
Podsumowując: nie jest to scam w sensie kryminalnym, ale jest to agresywna i często bezzasadna praktyka, która celowo wykorzystuje strach i niewiedzę prawną odbiorców.
Co robić, gdy dostajesz takiego maila?
Jeśli masz licencję na zdjęcie (a w tym przypadku ją masz):
- Nie panikuj i nie płać. Brak odpowiedzi na pierwsze pismo sam w sobie nie jest naruszeniem prawa.
- Zbierz dokumentację licencji – oryginalna wersja zdjęcia najczęciej zawiera info o licencji. Poproś twojego wykonawcę, aby wysłał Ci oryginalną wersję zdjęcia lub inne potwierdzenie licencji.
- Nie odpowiadaj. Odpowiadając im, zachęcasz ich do dalszego marnowania czasu twojego i twoich wykonawców – mimo iż nie mają do tego podstawy. Osobiście straciłem już kilka godzin życia, wysyłając klientom potwierdzenia posiadania licencji zdjęć.
- Zachowaj całą korespondencję – jeśli zdecydujesz się na dalszą korespondencję z nimi. .
- Możesz poprosić Copytrack o: dokładne wskazanie zdjęcia (bezpośredni URL pliku), dokumenty potwierdzające uprawnienie ich klienta do reprezentowania praw, oraz szczegółowe wyliczenie żądanej kwoty oraz dokładne wyjaśnienie, na jakiej podstawie twierdzą, że nie posiadasz licencji. Zmarnować trochę ich czasu w zamian.
Czego NIE robić:
- Nie klikaj pochopnie żadnych linków – portal Copytrack jest prawdziwy, ale i tak nie musisz przez niego nic płacić, jeśli masz licencję.
- Na początek zignoruj – aby nie zachęcać ich do nękania Cię dalej. Jeśli sprawa pójdzie dalej, wtedy można przedstawić dowody.
- Nie płać „dla świętego spokoju” – to wzmacnia model biznesowy firmy i nie daje Ci żadnych gwarancji.
Dlaczego nasi klienci dostają te maile?
Jeśli korzystasz z usług agencji lub freelancera, który dba o licencje, przyczyna leży po stronie Copytrack, nie po Twojej ani agencji. System jest zaprojektowany tak, żeby najpierw strzelać, potem pytać.
Kiedy tworzę dla swoich klientów strony internetowe, każde zdjęcie pochodzi z legalnego, licencjonowanego źródła. Copytrack tego nie weryfikuje przed wysłaniem maila – a to jest sedno problemu.
Dla klientów clivio.pl: co zrobić, gdy dostaniesz taki mail?
Jeśli zajmowaliśmy się Twoją stroną i dostałeś mail od Copytrack – prześlij mi go. 100% naszych zdjęć posiada licencję Adobe Stock, bądź są to zdjęcia dostarczone przez klientów. Potwierdzimy, czy zdjęcie jest z Adobe Stock, wyślemy oryginał oraz screenshot, kiedy było pobrane. Nie odpowiadaj do copytrack. Nie masz takiego obowiązku.
Podsumowanie
| Czy Copytrack jest legalną firmą? | Tak – zarejestrowana firma z Niemiec |
| Czy każde ich roszczenie jest zasadne? | Nie – masowo wysyłają wezwania bez weryfikacji. Większość roszczeń nie jest zasadnych. Muszą pokazać swoim klientom, że coś robią. |
| Co robić mając licencję? | Zignorować |
| Czy płacić ze strachu? | Absolutnie nie |
Jeśli masz pytania lub dostałeś takiego maila – skontaktuj się ze mną. Dokładnie wiem, jak to obsłużyć.
Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. W przypadku poważnych roszczeń finansowych warto skonsultować się z prawnikiem specjalizującym się w prawie autorskim.

Nazywam się Arek Meszka. Prowadzę tego bloga, aby podzielić się wiedzą i wnieść coś do internetowej społeczności. Tworzę strony internetowe.
1 komentarz
Z jednej strony dobrze, że ktoś pilnuje praw autorskich, ale z drugiej powinni to lepiej weryfikować. Mnie też zmarnowali ostatnio z pół godziny czasu. Miałem z tym styczność pierwszy raz i sporo stresu.